Czy życie może się zmienić w parę sekund o 180 stopni?
A może! Właśnie tego doświadczyłam..
Wczoraj wieczorem gdy wróciłam od koleżanki do domu zastałam w jadalni rodziców. Mama siedziała wpatrzona w splecione dłonie które miała na stole, zaś tata wpatrywał się tępo w ścianę. W całym domu panowała grobowa cisza. Usiadłam na krześle naprzeciw mamy
- Coś się stało?- zapytałam, niepewnie spoglądając to na mamę, to na tatę, jednak nikt nie raczył mi odpowiedzieć. -Więc...
- Amy...Wyjeżdżamy - przerwał mi tata
- Co proszę? - zapytałam jakbym niedosłyszała, co chwilę spoglądając to na jedno to na drugie czekając aż pojawi się chociaż cień uśmiechu na ich twarzach, jednak niczego takiego sie nie doczekałam.
- Jutro o 22;20 macie z mamą samolot, ja dolecę do was jak będę miał pewność że wszystko co miałem pozałatwiać pozałatwiałem
- Ale kiedy ja się mam spakować,jak - słowa wypływały ze mnie, nawet nie starałam się ich kontrolować
- Spakuj swoje ubrania tak żeby wystarczyły na najbliższy tydzień, a resztą ja się zajmę - powiedział dalej na mnie nie patrząc
-A gdzie jeśli mogę wiedzieć... -
- Wielka...
- Aaaaaaa...
- Cieszysz się?- po raz pierwszy od kiedy weszłam do domu mama na mnie spojrzała
- Mówiłam wam o tym od jakiś 3 lat... - powiedziałam szczęśliwa
Teraz sobie pewnie pomyślicie że jestem nienormalna czy coś w tym stylu... Bo kto normalny sie cieszy z wiadomości że wyjeżdża z miejsca gdzie spędził swoje ostatnie 17 lat?
A właśnie ja!
Przez ostatnie 2 lata moje życie było czystym piekłem... Ale może od początku;
Przyjaźniłam się kiedyś z Kasią i Julką... Do czasu gdy w naszej szkole, klasie... pojawiła się nowa osoba... Marcela.
Od dnia kiedy ona się pojawiła moje życie zmieniło się w piekło, a wraz z moim życiem zmieniłam się ja.. Bo jak ma sie zachowywać osoba która codziennie jest upokarzana na oczach całej szkoły?
Na początku jeszcze dawałam radę, była Kasia i Julka... Później tylko Julka, aż w końcu zostałam sama...
Wszystko za sprawą Marceli, która najpierw podrzuciła zdj przerobione w photoshopie Kasi, jak to ja niby się całuję z jej chłopakiem i mimo że dowiodłam że tak nie było, Kasia ślepo nadal była wpatrzona w Marcele...
Pewnie ciekawi was jak straciłam Julkę?
Ciężkie to nie było... po prostu wyjechała. Jej rodzice dostali propozycję pracy w Sydney...
No i kto by nie skorzystał z szansy na nowe życie?
Na początku jeszcze utrzymywałyśmy kontakt... jakiś pierwszy tydzień, później słyszałam ciągłe wymówki; "nie mogę teraz rozmawiać" " jestem..." "kolacja rodzinna" itp.
No i w końcu nasz kontakt sie urwał.
Ale nie ma co rozpamiętywać...
Jadę do nowego miejsca, miasta... Nikt mnie tam nie zna co oznacza, ze wszystko można zacząć na nowo...
*-*
Leo
-Masz tydzień żeby zdobyć te pieprzone pieniądze - wysyczałem - Albo będziemy inaczej rozmawiać.
Jebany narkoman... Po raz kolejny w tej melinie, po raz kolejny to samo tłumaczenie.
Chuj mnie obchodzi że ojciec wypierdolił go na zbity pysk... Sam bym to zrobił jakbym się dowiedział że mój synek ćpie i to za moją kasę.
-Czekam tydzień - splunąłem przez ramię i kopią puste butelki wyszedłem, zaciągając się czystym powietrzem.
Nie twierdzę że nie lubię czasami wciągnąć kreski, ale ja mogę...
Mam na to pieniądze, nie mam długów... Dzisiaj imprezka u Charliego. Aż uśmiech sam wkrada się na usta. Zawsze jest dobry czas żeby się zabawić.
Z uśmiechem na ustach wsiadłem do mojego volvo i z piskiem opon odjechałem w stronę domu przyjaciela.
I jest pierwszy rozdział ;3
Mały opis życia bohaterki oraz mini poznanie kolejnego głównego bohatera...
Jak myślicie,,, Jak zmieni się życie główniej bohaterki po wyprowadzce?
Czy będzie wreszcie szczęśliwa?
Ciekawy pomysł, akcja dopiero się rozkręca, ale czekam na kolejny rozdział. :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w pisaniu i kiedy next?
-K xx
Wow *o*
OdpowiedzUsuńbambo narkomani XDD
OdpowiedzUsuń