środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 1

Czy życie może się zmienić w parę sekund o 180 stopni?
A może! Właśnie tego doświadczyłam..
Wczoraj wieczorem gdy wróciłam od koleżanki do domu zastałam w jadalni rodziców. Mama siedziała wpatrzona w splecione dłonie które miała na stole, zaś tata wpatrywał się tępo w ścianę. W całym domu panowała grobowa cisza. Usiadłam na krześle naprzeciw mamy
- Coś się stało?- zapytałam,  niepewnie spoglądając to na mamę, to na tatę, jednak nikt nie raczył mi odpowiedzieć. -Więc...
- Amy...Wyjeżdżamy - przerwał mi tata
- Co proszę? - zapytałam jakbym niedosłyszała, co chwilę spoglądając to na jedno to na drugie czekając aż pojawi się chociaż cień uśmiechu na ich twarzach, jednak niczego takiego sie nie doczekałam.
- Jutro o 22;20 macie z mamą samolot, ja dolecę do was jak będę miał pewność że wszystko co miałem pozałatwiać pozałatwiałem
- Ale kiedy ja się mam spakować,jak - słowa wypływały ze mnie, nawet nie starałam się ich kontrolować
- Spakuj swoje ubrania tak żeby wystarczyły na najbliższy tydzień, a resztą ja się zajmę - powiedział dalej na mnie nie patrząc
-A gdzie jeśli mogę wiedzieć... -
- Wielka...
- Aaaaaaa...
- Cieszysz się?- po raz pierwszy od kiedy weszłam do domu mama na mnie spojrzała
- Mówiłam wam o tym od jakiś 3 lat... - powiedziałam szczęśliwa
Teraz sobie pewnie pomyślicie że jestem nienormalna czy coś w tym stylu... Bo kto normalny sie cieszy z wiadomości że wyjeżdża z miejsca gdzie spędził swoje ostatnie 17 lat?
A właśnie ja!
Przez ostatnie 2 lata moje życie było czystym piekłem... Ale może od początku;
Przyjaźniłam się kiedyś z Kasią  i Julką... Do czasu gdy w naszej szkole, klasie... pojawiła się nowa osoba... Marcela.
Od dnia kiedy ona się pojawiła moje życie zmieniło się w piekło, a wraz z moim życiem zmieniłam się ja.. Bo jak ma sie zachowywać osoba która codziennie jest upokarzana na oczach całej szkoły?
Na początku jeszcze dawałam radę, była Kasia i Julka... Później tylko Julka, aż w  końcu zostałam sama...
Wszystko za sprawą Marceli, która najpierw podrzuciła zdj przerobione w photoshopie Kasi, jak to ja niby się całuję z jej chłopakiem i mimo że dowiodłam że tak nie było, Kasia ślepo nadal była wpatrzona w Marcele...
Pewnie ciekawi was jak straciłam Julkę?
Ciężkie to nie było... po prostu wyjechała. Jej rodzice dostali propozycję pracy w Sydney...
No i kto by nie skorzystał z szansy na nowe życie?
Na początku jeszcze utrzymywałyśmy kontakt... jakiś pierwszy tydzień, później słyszałam ciągłe wymówki; "nie mogę teraz rozmawiać" " jestem..." "kolacja rodzinna" itp.
No i w końcu nasz kontakt sie urwał.
Ale nie ma co rozpamiętywać...
Jadę do nowego miejsca, miasta... Nikt mnie tam nie zna co oznacza, ze wszystko można zacząć na nowo...

*-*
Leo

-Masz tydzień żeby zdobyć te pieprzone pieniądze - wysyczałem - Albo będziemy inaczej rozmawiać.
Jebany narkoman...  Po raz kolejny w tej melinie, po raz kolejny to samo tłumaczenie.
Chuj mnie obchodzi że ojciec wypierdolił go na zbity pysk... Sam bym to zrobił jakbym się dowiedział że mój synek ćpie i to za moją kasę.
-Czekam tydzień - splunąłem przez ramię i kopią puste butelki wyszedłem, zaciągając się czystym powietrzem.
Nie twierdzę że nie lubię czasami wciągnąć kreski, ale ja mogę...
Mam na to pieniądze, nie mam długów... Dzisiaj imprezka  u  Charliego. Aż uśmiech sam wkrada się na usta.  Zawsze jest dobry czas żeby się zabawić.
Z uśmiechem na ustach wsiadłem  do mojego volvo i z piskiem opon odjechałem w stronę domu przyjaciela.


I jest pierwszy rozdział ;3
Mały opis życia bohaterki oraz mini poznanie kolejnego głównego bohatera...
Jak myślicie,,, Jak zmieni się życie główniej bohaterki po wyprowadzce?
Czy będzie wreszcie szczęśliwa?

3 komentarze:

  1. Ciekawy pomysł, akcja dopiero się rozkręca, ale czekam na kolejny rozdział. :)
    Powodzenia w pisaniu i kiedy next?
    -K xx

    OdpowiedzUsuń