*Amy*
Od wczoraj jestem w moim nowym domu. Kończę właśnie rozpakowywanie i staram się rozmieścić parę pamiątek gdzieniegdzie.
-Kolacja!- krzyk mojej mamy rozniósł się po cały domu. Odłożyłam małego żółwika, którego kiedyś dostałam od mojego brata tuż przed tym jak w tajemniczych okolicznościach zniknął i popędziłam na dół.
- Co jest? - zapytałam wchodząc do kuchni i siadając przy stole. Mama odwróciła się trzymając talerz z naleśnikami polanymi czekoladą.
-Mówiłam już jak bardzo cię kocham? - zapytałam szczerząc się i patrzałam rozmarzonym wzrokiem na talerz
- No raz czy dwa - powiedziała żartem i talerz wylądował przede mną, a ja od razu wzięłam się za jedzenie.
Gdy skończyłam dałam talerz swój i od mamy do zmywarki i popędziłam na górę by rozpakować resztę rzeczy.
~Następnego dnia~
- Amy wstawaj bo spóźnisz się do szkoły!- po raz kolejny mój tata krzyknął
-No już - odburknęłam zwlekając się z łóżka - No to trzeba się ubrać - mruknęłam sama do siebie i zabrałam się za przeglądanie swojej szafy. Aż w końcu zdecydowałam się na jeansy, białą bluzkę i na to nałożyłam czarną bluzę.
Zaczesałam szybko włosy w niechlujnego koka, włożyłam soczewki i zabierając telefon zeszłam na dół.
- No nareszcie - burknął i podał mi tosty - Jedz i jedziemy, bo inaczej się spóźnisz. Smacznego -
- Dziękuje - powiedziałam i wzięłam się za jedzenie, co mi poszło wyjątkowo sprawnie i już 10 minut później siedziałam razem z tatą w samochodzie zmierzając w stronę nowej szkoły.
- Denerwujesz się? - zapytał gdy wjeżdżaliśmy już na parking
- No może troszeczkę - powiedziałam nieśmiało i patrzałam na ludzi którzy jakby z niedowierzaniem gapili się na mnie. Nie wiem o co im chodzi ale nie chce kłopotów pierwszego dnia.
Wyszłam z samochodu żegnając się z tatą buziakiem w policzek i pognałam do głównego wejścia.
Popchnęłam wielkie drzwi i weszłam rozglądając się po korytarzu nie wiedząc z którą stronę zmierzyć, więc ruszyłam przed siebie ciągle się rozglądając dopóki na kogoś nie wpadłam
- I jak łazisz? - zapytał. Spojrzałam na niego lekko zdziwiona
- Przepraszam - mruknęłam po polsku po czym zorientowałam się i powiedziałam po angielsku
- No tak lepiej - mruknął i chciał już odchodzić, gdy wpadł mi pewien pomysł
- Ej czekaj - złapałam go lekko za ramię i zatrzymałam. Spojrzał na mnie zmrużonymi oczami - Wiesz może gdzie jest sekretariat?- zapytałam niepewnie
- Tym korytarzem i na końcu w prawo - pokazał mi na korytarz i odszedł. Spoglądałam na niego tak długo dopóki nie znikł mi z oczu wchodząc do jakiegoś pomieszczenia.
- No to w drogę - mruknęłam sama do siebie i w tym samym czasie rozbrzmiał dzwonek a korytarz stał się niemal pusty. Ruszyłam żwawym krokiem w stronę sekretariatu by dowiedzieć się jaki mam plan.
Gdy już dotarłam pod drzwi zapukałam lekko i weszłam. Za biurkiem siedziała uśmiechnięta pani, z brązowymi włosami. Miała może coś koło trzydziestu pięciu lat.
- Dzień Dobry Nazywam się Amy Wesley
- Dzień Dobry, tak tak kojarzę. - powiedziała wesoło i zaczęła czegoś szukać a po chwili położyła na swoim biurku klucze oraz jakąś kartkę - To jest twój plan lekcji oraz kluczyk do szafki gdzie znajdziesz swoje książki. A teraz chodź zaprowadzę Cię do twojej klasy - wstała zza biurka i wyszła, a ja zaraz za nią. Nie sądziłam że kobiety potrafią tak szybko chodzić w szpilkach dopóki nie zobaczyłam jej, dosłownie w minutę byłyśmy na drugim końcu szkoły i właśnie wchodziłam do klasy
- Dzień Dobry - powiedziałam, a sekretarka zaczęła swoją gadkę typu że jestem nowa blablabla...
Miałam się przedstawić i po tym wszystkim nareszcie mogłam usiąść. Moje szczęście było takie że akurat były dwie wolne ławki na samym końcu sali, co jak najbardziej mi odpowiadało.
Lekcja biologi minęła nawet szybko, co mnie bardzo ucieszyło bo orłem to ja z tego przedmiotu nie jestem. Na koniec lekcji zostałam poinformowana że będę musiała napisać test sprawdzający żeby nauczycielka mogła wiedzieć na jakim poziomie mniej więcej jestem. No cóż... To się załamie kobitka.. Ale już nie moja sprawa.
Następną lekcją jaką miałam była matematyka. Czyli coś co lubię, umiem i nie sprawia mi większych kłopotów. Oczywiście z racji tego że jestem nowa musiałam iść do tablicy... Co nie było dla mnie jakimś wielkim problemem ale nauczyciel chyba chciał za wszelką cenę mnie z czegoś zagiąć, aż wreszcie mu się udało... No ale jak tu odpowiadać z materiału którego nie przerabiałam? Na szczęście nie było to na ocenę, a za to resztę lekcji mogłam spokojnie przesiedzieć.
Co do mojej klasy?
Poznałam Davida, Daniela, Michaela, Kate, Ade i Alice i to z nimi głównie rozmawiałam. Jedna dziewczyna z klasy Cornelia wraz z swoimi przyjaciółeczkami za każdym razem gapiła się na mnie jakby miała mnie zabić... No ale cóż. Nikt nie powiedział że będzie tutaj kolorowo.
Na pewno teraz jest lepiej niż było w Polsce...
Nananaannnaan jest rozdziaaał :)
Nie wiem czy wam się spodoba ale coś musiałam opisać ;p
W następnym rozdziale będzie się troszeczkę wiecej działo więc mam nadzieję że poczekacie
:3
FANFICTION - BAM
czwartek, 24 grudnia 2015
środa, 23 grudnia 2015
Rozdział 1
Czy życie może się zmienić w parę sekund o 180 stopni?
A może! Właśnie tego doświadczyłam..
Wczoraj wieczorem gdy wróciłam od koleżanki do domu zastałam w jadalni rodziców. Mama siedziała wpatrzona w splecione dłonie które miała na stole, zaś tata wpatrywał się tępo w ścianę. W całym domu panowała grobowa cisza. Usiadłam na krześle naprzeciw mamy
- Coś się stało?- zapytałam, niepewnie spoglądając to na mamę, to na tatę, jednak nikt nie raczył mi odpowiedzieć. -Więc...
- Amy...Wyjeżdżamy - przerwał mi tata
- Co proszę? - zapytałam jakbym niedosłyszała, co chwilę spoglądając to na jedno to na drugie czekając aż pojawi się chociaż cień uśmiechu na ich twarzach, jednak niczego takiego sie nie doczekałam.
- Jutro o 22;20 macie z mamą samolot, ja dolecę do was jak będę miał pewność że wszystko co miałem pozałatwiać pozałatwiałem
- Ale kiedy ja się mam spakować,jak - słowa wypływały ze mnie, nawet nie starałam się ich kontrolować
- Spakuj swoje ubrania tak żeby wystarczyły na najbliższy tydzień, a resztą ja się zajmę - powiedział dalej na mnie nie patrząc
-A gdzie jeśli mogę wiedzieć... -
- Wielka...
- Aaaaaaa...
- Cieszysz się?- po raz pierwszy od kiedy weszłam do domu mama na mnie spojrzała
- Mówiłam wam o tym od jakiś 3 lat... - powiedziałam szczęśliwa
Teraz sobie pewnie pomyślicie że jestem nienormalna czy coś w tym stylu... Bo kto normalny sie cieszy z wiadomości że wyjeżdża z miejsca gdzie spędził swoje ostatnie 17 lat?
A właśnie ja!
Przez ostatnie 2 lata moje życie było czystym piekłem... Ale może od początku;
Przyjaźniłam się kiedyś z Kasią i Julką... Do czasu gdy w naszej szkole, klasie... pojawiła się nowa osoba... Marcela.
Od dnia kiedy ona się pojawiła moje życie zmieniło się w piekło, a wraz z moim życiem zmieniłam się ja.. Bo jak ma sie zachowywać osoba która codziennie jest upokarzana na oczach całej szkoły?
Na początku jeszcze dawałam radę, była Kasia i Julka... Później tylko Julka, aż w końcu zostałam sama...
Wszystko za sprawą Marceli, która najpierw podrzuciła zdj przerobione w photoshopie Kasi, jak to ja niby się całuję z jej chłopakiem i mimo że dowiodłam że tak nie było, Kasia ślepo nadal była wpatrzona w Marcele...
Pewnie ciekawi was jak straciłam Julkę?
Ciężkie to nie było... po prostu wyjechała. Jej rodzice dostali propozycję pracy w Sydney...
No i kto by nie skorzystał z szansy na nowe życie?
Na początku jeszcze utrzymywałyśmy kontakt... jakiś pierwszy tydzień, później słyszałam ciągłe wymówki; "nie mogę teraz rozmawiać" " jestem..." "kolacja rodzinna" itp.
No i w końcu nasz kontakt sie urwał.
Ale nie ma co rozpamiętywać...
Jadę do nowego miejsca, miasta... Nikt mnie tam nie zna co oznacza, ze wszystko można zacząć na nowo...
*-*
Leo
-Masz tydzień żeby zdobyć te pieprzone pieniądze - wysyczałem - Albo będziemy inaczej rozmawiać.
Jebany narkoman... Po raz kolejny w tej melinie, po raz kolejny to samo tłumaczenie.
Chuj mnie obchodzi że ojciec wypierdolił go na zbity pysk... Sam bym to zrobił jakbym się dowiedział że mój synek ćpie i to za moją kasę.
-Czekam tydzień - splunąłem przez ramię i kopią puste butelki wyszedłem, zaciągając się czystym powietrzem.
Nie twierdzę że nie lubię czasami wciągnąć kreski, ale ja mogę...
Mam na to pieniądze, nie mam długów... Dzisiaj imprezka u Charliego. Aż uśmiech sam wkrada się na usta. Zawsze jest dobry czas żeby się zabawić.
Z uśmiechem na ustach wsiadłem do mojego volvo i z piskiem opon odjechałem w stronę domu przyjaciela.
I jest pierwszy rozdział ;3
Mały opis życia bohaterki oraz mini poznanie kolejnego głównego bohatera...
Jak myślicie,,, Jak zmieni się życie główniej bohaterki po wyprowadzce?
Czy będzie wreszcie szczęśliwa?
A może! Właśnie tego doświadczyłam..
Wczoraj wieczorem gdy wróciłam od koleżanki do domu zastałam w jadalni rodziców. Mama siedziała wpatrzona w splecione dłonie które miała na stole, zaś tata wpatrywał się tępo w ścianę. W całym domu panowała grobowa cisza. Usiadłam na krześle naprzeciw mamy
- Coś się stało?- zapytałam, niepewnie spoglądając to na mamę, to na tatę, jednak nikt nie raczył mi odpowiedzieć. -Więc...
- Amy...Wyjeżdżamy - przerwał mi tata
- Co proszę? - zapytałam jakbym niedosłyszała, co chwilę spoglądając to na jedno to na drugie czekając aż pojawi się chociaż cień uśmiechu na ich twarzach, jednak niczego takiego sie nie doczekałam.
- Jutro o 22;20 macie z mamą samolot, ja dolecę do was jak będę miał pewność że wszystko co miałem pozałatwiać pozałatwiałem
- Ale kiedy ja się mam spakować,jak - słowa wypływały ze mnie, nawet nie starałam się ich kontrolować
- Spakuj swoje ubrania tak żeby wystarczyły na najbliższy tydzień, a resztą ja się zajmę - powiedział dalej na mnie nie patrząc
-A gdzie jeśli mogę wiedzieć... -
- Wielka...
- Aaaaaaa...
- Cieszysz się?- po raz pierwszy od kiedy weszłam do domu mama na mnie spojrzała
- Mówiłam wam o tym od jakiś 3 lat... - powiedziałam szczęśliwa
Teraz sobie pewnie pomyślicie że jestem nienormalna czy coś w tym stylu... Bo kto normalny sie cieszy z wiadomości że wyjeżdża z miejsca gdzie spędził swoje ostatnie 17 lat?
A właśnie ja!
Przez ostatnie 2 lata moje życie było czystym piekłem... Ale może od początku;
Przyjaźniłam się kiedyś z Kasią i Julką... Do czasu gdy w naszej szkole, klasie... pojawiła się nowa osoba... Marcela.
Od dnia kiedy ona się pojawiła moje życie zmieniło się w piekło, a wraz z moim życiem zmieniłam się ja.. Bo jak ma sie zachowywać osoba która codziennie jest upokarzana na oczach całej szkoły?
Na początku jeszcze dawałam radę, była Kasia i Julka... Później tylko Julka, aż w końcu zostałam sama...
Wszystko za sprawą Marceli, która najpierw podrzuciła zdj przerobione w photoshopie Kasi, jak to ja niby się całuję z jej chłopakiem i mimo że dowiodłam że tak nie było, Kasia ślepo nadal była wpatrzona w Marcele...
Pewnie ciekawi was jak straciłam Julkę?
Ciężkie to nie było... po prostu wyjechała. Jej rodzice dostali propozycję pracy w Sydney...
No i kto by nie skorzystał z szansy na nowe życie?
Na początku jeszcze utrzymywałyśmy kontakt... jakiś pierwszy tydzień, później słyszałam ciągłe wymówki; "nie mogę teraz rozmawiać" " jestem..." "kolacja rodzinna" itp.
No i w końcu nasz kontakt sie urwał.
Ale nie ma co rozpamiętywać...
Jadę do nowego miejsca, miasta... Nikt mnie tam nie zna co oznacza, ze wszystko można zacząć na nowo...
*-*
Leo
-Masz tydzień żeby zdobyć te pieprzone pieniądze - wysyczałem - Albo będziemy inaczej rozmawiać.
Jebany narkoman... Po raz kolejny w tej melinie, po raz kolejny to samo tłumaczenie.
Chuj mnie obchodzi że ojciec wypierdolił go na zbity pysk... Sam bym to zrobił jakbym się dowiedział że mój synek ćpie i to za moją kasę.
-Czekam tydzień - splunąłem przez ramię i kopią puste butelki wyszedłem, zaciągając się czystym powietrzem.
Nie twierdzę że nie lubię czasami wciągnąć kreski, ale ja mogę...
Mam na to pieniądze, nie mam długów... Dzisiaj imprezka u Charliego. Aż uśmiech sam wkrada się na usta. Zawsze jest dobry czas żeby się zabawić.
Z uśmiechem na ustach wsiadłem do mojego volvo i z piskiem opon odjechałem w stronę domu przyjaciela.
I jest pierwszy rozdział ;3
Mały opis życia bohaterki oraz mini poznanie kolejnego głównego bohatera...
Jak myślicie,,, Jak zmieni się życie główniej bohaterki po wyprowadzce?
Czy będzie wreszcie szczęśliwa?
Mały wstęp :)
Witam was na moim pierwszym oficjalnym blogu ;3
Zazwyczaj pisałam jak to się mówi do "szuflady" bo uważałam że nic nie nadaje się na opublikowanie :). Mimo że nie uważam żeby teraz dużo się zmieniło postanowiłam spróbować i założyłam tego bloga :3
Liczę na to że jeśli ktoś już to zacznie czytać to zostawi po sobie mały ślad, poprzez krótki komentarz.
Mam nadzieję że o zbyt wiele nie proszę ;)
A teraz zapraszam was do przeczytania Prologu :)
Czym by było nasze życie bez strachu? Przecież ludzie przez całe życie od niego uciekają... Ale czy da się uciec od strachu?
Jedni boją się choroby, inni drugiego człowieka, jeszcze inni czują strach podczas oglądania horrorów a jeszcze inni boją się pająków, wężów czy też innych zwierząt...Każdy się czegoś boi, choć nie każdy się do tego przyznaje. Strach jest obecny w życiu każdego z nas... Ale czy da się od niego uciec...?
Przez całe swoje życie uciekałem... Uciekałem przed miłością, przed chwilą, że kiedyś spojrzę na osobę którą pokochałem, ale zarazem zraniłem ją tak że ona mnie nienawidzi...
Co wtedy? Kierować się sercem i walczyć, czy rozumem i zostawić ją w spokoju by mogła powrócić do swojego dawnego życia.
O czym ja myślę, przecież ona już nigdy nie bd miała dawnego życia sprzed 2 lat...
2 lata
to właśnie wtedy ją poznałem
to właśnie wtedy zaczęło się jej piekło
ale jak to mówią po każdym deszczu jest słońce....
Jest i krótki wstęp :)
W opowiadaniu jednak troszeczkę postarzałam głównych bohaterów :)
Mam nadzieję że nie będziecie mieli mi tego za złe :)
Wesołych świąt!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)